wtorek, 7 stycznia 2014

Sherlock BBC - The Empty Hearse , The Sign Of Three

 Miesiąc z Sherlockiem Holmsem trwa i oto przybywam do was z pierwszą porcją recenzji. Postanowiłam połączyć te dwa odcinki w jedną recenzję, żeby nie spamować zbyt :)
 Jestem świeżo po nowych odcinkach (aż wstyd się przyznać, ze dopiero teraz :o) i wszystko we mnie krzyczy. Te odcinki były strasznie, ale to strasznie... emocjonujący. Parę razy myślałam, że łzy wyjdą na wierzch, ale cudem się powstrzymałam.

The Empty Hearse

Zacznijmy od tego, że nie shippuje (tak to się pisze?) Molly i Sherlocka. Dla mnie zawsze będzie tylko Johnlock i nikt inny. Nie zdajecie sobie nawet sprawy z tego jak bardzo się ucieszyłam kiedy okazało się, że ona kogoś ma. Kamień spadł mi z serca!
Nie wspomnę już o Watsonie. Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi, ale nie myślałam, że tak szybko! :( Nie chcę narzeczonej, nie, nie, nie! Będę się zapierać rękoma i nogami przed ich małżeństwem.
Ewentualnie toleruję Moriartego i Sherlocka, ale broń Boże nikogo innego! Mam wrażenie, że twórcy serialu chcieli zadowolić fanów każdej pary.

Ten serial ma tak niesamowite poczucie humoru, ze bardzo ciężko je opisać. Szczególnie scena kiedy John spotyka Sherlocka w restauracji jest genialna! Można paść śmiechem. Sherlock taki biedny.. Dostał z 3 razy w nos :C Mina Watsona była warta chyba miliony! Mimo wszystko jednak było o wiele więcej scen, gdzie łzy ciskały się do oczu. Niestety Sherlock nie zawsze postępuje właściwie. Wystawiając Johna na taką próbę mógł go stracić na zawsze. Sama nie wiem jakbym zareagowała, gdyby nagle osoba, która umarła dwa lata temu nagle pokazała mi się w jakimś miejscu publicznym.


Scenarzyści postarali się by ten odcinek był bardzo wybuchowy. Mnóstwo akcji już w pierwszych sekundach odcinka bombardują mózg. Do tego mnóstwo spekulacji jak wybitny detektyw upozorował własną śmierć. W pewnym momencie nie wiedziałam już co jest prawdą a co nie. Łatwo było się trochę przy tym zgubić. Na szczęście na końcu wszystko ładnie, pięknie wyjaśniono. Chyba..


W The Empty Hearse pojawiają się nowe postacie, które być może w przyszłości odegrają ważniejsze role. Na przykład nowy chłopak Molly - chyba dobrze zrozumiałam to, że znalazła sobie chłopaka na wzór Sherlocka? - wydawało mi się, że Holmes skądś go zna. Mam nadzieję, że się to wyjaśni. Kolejną nową bohaterką jest narzeczona Johna. O niej wspomniałam już wyżej :)




Podsumowując nowy odcinek, na który tak długo czekałam, nie zawiódł mnie. Wręcz przeciwnie! Jestem nim zachwycona i już nie mogę się doczekać jutrzejszej premiery. Robi się coraz bardziej interesująco. Byle, żeby serial trwał jak najdłużej... BENEDICT ♥

The Sign Of Three

Najlepszy odcinek EVER! Jest tam wszystko czego można chcieć (znów). Ogromna dawka humoru, wzruszeń i akcji. Chociaż kim bym była, gdybym nie narzekała na coś?


Zacznę od nowych bohaterów. Jest ich tam paru i muszę przyznać, że wprowadzają niezły zamęt w głowie Sherlocka. W pewnym momencie odcinka miałam wrażenie, że tym razem Sherlock nie zdoła rozwiązać sprawy. Ah głupia ja! Benedict umie wszystko ♥ Przepraszam, że w Ciebie zwątpiłam :(


Mam wrażenie, że ten odcinek był najzabawniejszy ze wszystkich. Scena z czapą strażnika lub pijanym John'em i Holmes'em przyprawiły mnie o radosny płacz. Cumberbatch był strasznie uroczy ... Pokochałam go jeszcze bardziej! Oczywiście nie obyło się bez poprawiania bujnej czupryny ♥
Szkoda, że akcja rozwinęła się pod koniec odcinka. Na początku troszkę mi jej brakowało. Scenarzyści jednak postarali się, by widzowie byli usatysfakcjonowani i wprowadzili mnóstwo spraw, których nie było w odcinkach. Zdecydowanie powinni robić to częściej :D


Sama nie wiem co jeszcze by tu napisać, bo właściwie wystarczą trzy słowa : ZABAWNY, EMOCJONUJĄCY, GENIALNY.


A jakie są wasze wrażenia po obejrzeniu tych dwóch odcinków? Podobały wam się? :)

sobota, 4 stycznia 2014

Miesiąc z .... czyli o planach

Cześć i czołem! Dziś jest 4 grudnia, a mnie ze zmęczenia już boli głowa. Ten miesiąc zapowiada się bardzo ciekawie, gdyż mam zamiar wprowadzić parę zmian.


Chyba najistotniejszą zmianą na tym blogu będzie wprowadzenie ''Miesiąca z...''. Dziękuję kochanej Sophie, za pozwoliła na wykorzystanie pomysłu.
Cały projekt polega na tym, że co miesiąc będę podawała nazwisko jakiegoś aktora, autora, tytuł serii książek, serialu lub imię bohatera fikcyjnego. Oprócz zwykłych recenzji będą pojawiać się ciekawostki, muzyka, zwiastuny, które są związane z podanym tematem. W tym miesiącu jak widzicie po obrazku po lewej, króluje Sherlock Holmes! A to wszystko dlatego, że wreszcie po bardzo długim oczekiwaniu pojawił się kolejny sezon ''Sherlock BBC''. Przez te trzy wolne dni postanowiłam odświeżyć sobie pamięć i obejrzeć wszystkie odcinki jeszcze raz. Spodziewajcie się recenzji!


Kolejną sprawą są recenzje filmów. Postanowiłam wprowadzić dwie podkategorie, czyli ''Prosto z kina'', gdzie będę starała się pisać je na świeżo tuż po powrocie z kina (lub nakręcać videorecenzję - o tym powiem za chwilę) oraz ''Wieczorne spotkania'', czyli recenzje filmów, które oglądam w domu, pod kocykiem z kubkiem herbaty.
Skoro wspomniałam już o videorecenzjach to może zawczasu rozwinę temat. Pracuję właśnie nad kanałem na YT na którym mam zamiar je publikować. Będą one pojawiać się w różnych odstępach czasu, ale najpewniej dopiero koło czerwca, może maja, pojawi się pierwsza VR. Póki co jednak musicie zadowolić się takimi pisanymi :3


Jak może zauważyliście (albo i nie) na moim blogu ruszyła akcja ''Akane sprzedaje książki''. Lista jest póki co dość uboga, ale z czasem będzie się ona rozrastać. Miejsca na półkach mam coraz mniej, a książek coraz więcej. Jest to chyba najlepszy sposób na znalezienie książce nowego właściciela.


To by było chyba na tyle. Niedługo pojawi się recenzja ''Sherlocka'' i ''Wołania kukułki'', więc czekajcie :D
Pozdrawiam was wszystkich :)

sobota, 28 grudnia 2013

8. Prosto z kina - Hobbit: Pustkowie Smauga

                        [klikamy i słuchamy]

Tytuł: Hobbit: Pustkowie Smauga
Reżyseria: Peter Jackson
Gatunek: Fantasy/Przygodowy
Premiera: 2013
Produkcja: Nowa Zelandia, USA
Ocena: 10/10

Rzadko zdarza się, że jakiemuś filmowi daję 10/10. Musiał zrobić na mnie ogromne wrażenie. Po prostu miał w sobie TO COŚ. Takim filmem zdecydowanie jest druga część ekranizacji książki Tolkiena: ''Hobbit''. O ile pierwsza część trochę mnie denerwowała brakiem akcji tak tu nie mam co narzekać. Nie ma długich przegadanych momentów (nie licząc skarbca), gdzie nic się nie dzieje. Praktycznie cały czas bohaterowie są w ruchu. Miło jest zobaczyć to po godzinnym zbieraniu się ekipy z domku Bilba w ''Niezwykłej Podróży''. Śródziemie to nadal fantastyczny świat na oderwanie się od szarej rzeczywistości i padającego deszczu.


Biblo Baggins ma przed sobą jeszcze kawał drogi do Samotnej Góry, gdzie w komnacie pełnej złota śpi Smaug. Wraz z 13 krasnoludami na czele z Thorinem Dębową Tarczą oraz Gandalfem Szarym wyruszają w dalszą podróż, by odzyskać Erebor. Ciemne moce próbują opanować serca wszystkich mieszkańców. Jak nasi bohaterowie sobie z tym poradzą? A no właśnie.


Zacznijmy może od samej koncepcji reżysera. Według mnie Peter Jackson spisał się znakomicie. Oddał to co najważniejsze w książce dorzucając do tego parę wątków pobocznych. Cichutki praktycznie zbędny romans, który z czasem ratuje komuś życie. Żądza i pożądanie czegoś tak silnie, ze traci się zmysły. Wszystko to ładnie komponuje się z całością i nie jest ''z czterech liter wzięte''. Jest również sporo nawiązań do samych ''Władców Pierścieni'', ale to będziecie musieli wyłapać sami. Nie mogę wam przecież za dużo zdradzić, prawda?


Oklaski na stojąco należą się także aktorom, którzy odwalili kawał dobrej roboty. Oglądając film czułam prawdziwych krasnoludów, elfów i orków. Niestety sam Smaug przyćmił głównego bohatera, w którego rolę wcielił się Martin Freeman. Nie zmienia to jednak faktu, że głos Benedicta Cumberbatch'a jako smok jest cudowny! Ma w sobie coś z psychopatycznego mordercy, ale jednocześnie z uwodziciela.


 Co do reszty aktorów to dużą uwagę przykuwają dwie nowe postacie (jednak nie całkiem nowa) Legolas (Orlando Bloom), Tauriel (Evangeline Lilly) oraz Girion (Luke Evans). Elfy skaczą, strzelają, tańczą i zabijają, a Girion.. po prostu jest. Pomimo tego, że to zwykły człowiek mieszkający w wiosce, to jego rola w filmie jest zaskakująco duża.


Muzyka, którą skomponował Howard Shore robi niesamowite wrażenie. Dodaje tempa akcji dziejącej się na ekranie, a gdy trzeba dodaje nieco tajemnicy i grozy. Scenografia i dekoracja: wspaniałe kolory, realistyczne wnętrza domów i dzikość w odpowiednich miejscach. Wszystko miodzio. Jednak największe wrażenie robi sam Smaug - ziejący ogniem, straszliwy smok kochający złoto. Ludzie od efektów specjalnych zrobili tak realistyczny obraz stworzenia, że przez chwilę zastanawiałam się czy aby nie istnieje naprawdę. To samo tyczy się orków i wszelakich innych bestii, które w filmie się pojawiają.



 Podsumowując mam nadzieję, że udowodniłam wam pokrótce dlaczego dałam ''Hobbitowi'' 10/10. A jak z wami? Wybierajcie się na film? Widzieliście go? A może wcale się na niego nie wybieracie?
słodkie to :3 ♥




piątek, 27 grudnia 2013

7. Mateusz Kudrański ''Co wylądowało w lesie Rendlesham?''

Tytuł: Co wylądowało w lesie Rendlesham?
Autor: Mateusz Kudrański
Wydawnictwo: Wydanie samodzielne
Gatunek: Fantastyka
Liczba stron: 404
Ocena: 9/10


Są takie książki, które nie trzeba nikomu polecać. Taką powieścią jest debiut Mateusza Kudrańskiego ''Co wylądowało w lesie Rendlesham?'', która samą okładką zachęca potencjalnego czytelnika. Również opis dość tajemniczy zdradza nam tak niewiele, a zarazem intryguje przedstawionym światem. Połączenie fantastyki z humorem i niesamowitą przygodą także brzmi świetnie, prawda?



No właśnie. Więc co wylądowało w lesie? Tego kochani ode mnie się nie dowiecie. Będziecie musieli sami ją przeczytać. Chociaż pewnie snujecie domysły. Nie mylę się? :) Zacznijmy więc od początku.


Gdy tylko dowiedziałam się, ze polski pisarz debiutuje powieścią fantastyczną sądziłam, ze to jakiś żart. Szczerze mówiąc nie znam zbyt wielu polskich pisarzy, którzy mnie w jakikolwiek sposób zainteresowali. Na początku podchodziłam do tego dość sceptycznie i długo zastanawiałam się czy warto. Głowiłam się, myślałam, aż w końcu zaryzykowałam. Warto? OCZYWIŚCIE!


Fabuła jest bardzo tajemnicza i napisanie recenzji bez jej zdradzania będzie nie lada wyzwaniem. Historia spodoba się czytelnikowi płci pięknej jak i Panom. Sprzęty, wojsko i walka zadowoli drugą grupę. A pierwszą uczuciowe życie Maggie, jej rozterki.. Długo zejdzie zanim wybierze tego, którego faktycznie kocha.
- Tak Maggie! Wybrałaś go! Juhu!
A już się bałam... nie ważne. Właśnie to jest to, z czym pan Kudrański poradził sobie doskonale - uczucia. Potrafił przelać wszystkie emocje na papier, że aż wylewały się z kolejnych stron. Jestem osobą, której ciężko zaimponować i wzbudzić skrajne emocje, lecz temu autorowi się udało. Potrafiłam zżyć się z bohaterami książkowymi i traktować ich jak przyjaciół, za których mogłabym oddać życie. W ich zachowaniu nie było sztuczności, mieli swoje wady, ale to właśnie czyniło ich takimi wyjątkowymi. Zdecydowanie moją ulubioną postacią jest Jersey. Dlaczego? Musicie przeczytać :)

''Gdyby nie porażki, nie mielibyśmy motywacji do walki i zdobywania zwycięstw.''

Wracając do oprawy graficznej, to nie tylko okładka robi wrażenie. W środku znajdują się przepiękne ilustracje, rysunki stworzone przez samego autora. W tym momencie wpadłam po uszy. Widać tam starania jakie pisarz wkładał w wydanie książki. Nie skupiał się tylko i wyłącznie na treści.


W całej książce znalazłam tylko jedną wadę - stereotypowe UFO. Wszystko oprócz broni wykorzystywanej przeciwko ludziom było ukazane w świetle stałego schematu. Mogę to jednak przebaczyć autorowi.


Ta pozycja wciągnęła mnie od pierwszych stron i nie chciała puścić nawet po skończeniu książki. Nadal mam w głowie Maggie, Jersey'a, Ice'a i BB. Zapadli mi w pamięci i długo tam pozostaną.
Mateusz Kudrański napisał książkę na światowym poziomie. Wróżę mu świetlaną przyszłość i będę z niecierpliwością czekać na kolejne książki tego autora. Szkoda, że nie ma kolejnej części o tej ósemce. Chętnie bym o tym jeszcze poczytała, ale może to lepiej? Czasem lepszy jest lekki niedosyt :) Po przeczytaniu jestem dumna z nas Polaków, że nie tylko Andrzej Sapkowski potrafi wykreować fantastyczny świat. Oby więcej takich książek.


Podsumowując książka ta jest idealna na zimowe wieczory pod kocem z kubkiem herbaty. Zapewniam, że spędzicie z tą książką przyjemny wieczór. Jestem przekonana, ze wrócę do tej książki, by znów zatracić się w tej cudownej historii.


--------------
Książka spoza stosiku, ale ostatnio tak szybko pochłaniam książki, że recenzje są częstsze. Muszę chyba zwolnić..

środa, 25 grudnia 2013

Stosik spod choinki!

Jak widać po tytule pokażę wam moje książkowe prezenty, które znalazłam pod choinką :3

1. Robert Galbraith (J. K. Rowling) ''Wołanie kukułki''
Bardzo długo czekałam na tę książkę i dopiero pod koniec roku ją dostałam! Z tego co widziałam ma bardzo dobre opinie, ale to już ja sprawdzę :D

2. Mira Grant ''Przegląd Końca Świata'' 
Ostatnio bardzo polubiłam książki o zombie (może to przez film z Brad'em Pitt'em?). Błagam niech będzie genialna!

3. Max Brooks ''World War Z''
Trochę zła kolejność, bo najpierw obejrzałam film a teraz książka, ale podobno bardzo się różnią :)

4. Melissa De La Cruz ''Błękitnokrwiści: Zbłąkany Anioł. Krwawe Walentynki''
Ekhm. Przejadły mi się już wampiry, ale skoro otrzymałam Błękitnokrwistych to czemuż nie skorzystać z okazji?

5. Joanna Wieliczka-Szarkowa ''Żołnierze Wyklęci. Niezłomni bohaterowie''
Taaaak, Akane i historyczne książki. Coś nowego na blogu oprócz fantastyki :3

6. Michael Hirst ''Dynastia Tudorów: Edycja Limitowana'' Obejmuje ona całą trylogię tzn. ''Król, królowa i królewska faworyta'', ''Królowa traci głowę'', ''Bądź wola Twoja''
Jestem taka podekscytowana, ze już nie mogę! Chyba z tego prezentu cieszę się najbardziej. Uwielbiam te klimaty, czasy i tą dynastię ♥

7. Pascal Brodnicki oraz Karol Okrasa ''Pascal kontra Okrasa''
Akane i gotowanie = spalona kuchnia :C Co z tego wyjdzie? Zobaczycie sami!

To by było na tyle jeśli chodzi o stosik. Nie powiem, trochę tego jest. Bardzo się cieszę ze wszystkich prezentów! A Wy co dostaliście pod choinkę? Czytaliście którąś z tych pozycji? Co o nich sądzicie?

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych Świąt!

Czujecie? Ja nie specjalnie, ale nie ważne!
Z okazji jutrzejszego Bożego Narodzenia chciałabym wam życzyć zdrowia, szczęścia, miłości, pomyślności i spełnienia marzeń. Żebyście nigdy nie rezygnowali ze swoich pasji i rozwijali je jak tylko możecie.
Żeby nigdy nie zabrakło wam półek i książek!
Żebyście mieli jeszcze więcej czytelników niż teraz, więcej współprac z wydawnictwami i wiele, wiele przyjemnych komentarzy.
Miliona wspaniałych chwil.
Tysiąca genialnych powieści i filmów.
Setki prezentów.
Dziesiątek pierogów.


WESOŁYCH ŚWIĄT kochani! ♥

niedziela, 22 grudnia 2013

6. Jennifer Murgia ''Gwiazda anioła''

Tytuł: Gwiazda anioła
Autor: Jennifer Murgia
Część: 1
Wydawnictwo: Amber
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 253
Ocena: 3/10

Ta recenzja będzie bardzo krótka. Brakuje mi słów by opisać tę książkę. Zresztą.. sami przeczytacie.


"Gwiazda anioła " trochę mnie rozczarowała. Trochę to mało powiedziane... Nie tego się spodziewałam. Opis z okładki obiecywał wiele, ale niestety na tym się skończyło.


Książką pod pewnym względem podobna jest do ''Szeptem'' z tą różnicą, że książka Fitzpatrick jest genialna! Ale nie rozdrabniajmy się nad tym. Skupmy się na ''Gwieździe''

Główną bohaterką jest śmiertelna dziewczyna, która miewa senne koszmary, o czymś złym, ale i pociągającym zarazem. Znajome? Pewnego dnia na jej drodze zjawia się piękny chłopak o blond włosach i wspaniałym uśmiechu. Oczywiście miłość od pierwszego wejrzenia (i tu pojawia się minus) Już następnego dnia dziewczyna- Teagan, uświadamia sobie, że zna go całe życie( gdyż wspaniały chłopak imieniem Gareth okazał się jej aniołem stróżem), że od zawsze go kochała i już nie wyobraża sobie życia bez niego. Później pojawia się Hadrian- zły anioł i toczy się walka o losy całego świata I takie tam.. Wszyscy znamy ten schemat.


Tak jak mówiłam, dla mnie nic specjalnego, wręcz przeciwnie, dawno nie czytałam takiej..sama nie wiem..irytującej? książki. Niby były tam jakieś momenty, po których wydawało by się już, że w końcu zacznie się ciekawie, ale jak szybko się pojawiały, tak szybko znikały.


Uderzyła mnie także spora ilość błędów w fabule oraz w tekście. Samych błędów w korekcie tekstu było co niemiara – literówki, czy przestawione słowa burzyły szyk zdań i wywoływały niemiłe odczucia, wybijając z rytmu czytania. Poza tym autorka gubiła się w opowieści – raz twierdziła, że np. auto stanęło na poboczu, by po chwili stwierdzić, że mknęło szybko przez ulice – i choć są to tylko drobne szczególiki, to i tak niezwykle irytujące. Widać tu spore niedopracowanie, które dodatkowo obniża ocenę książki.

„W tym momencie naprawdę zaliczyłam swój zdrowy rozsądek do rzeczy zaginionych.”

Powiem tak – powieść ''Gwiazda Anioła'' miała potencjał. Nawet spory, bo autorka potrafiła wpleść w opowieść także kilka ciekawych faktów, zahaczając o mity dotyczące aniołów i opowieści z Biblii. Niestety trywialność przedstawienia, brak poczucia grozy i mocnego akcentu w punkcie kulminacyjnym, a także brak realistycznych i przemyślanych zachowań wykreowanych postaci (które nawiasem mówiąc są bardzo stereotypowe, zwłaszcza ujęcie aniołów) oraz emocji, które byłyby prawdziwe, a nie sztuczne, popsuło cały wydźwięk. I choć osobiście bardzo lubię powieści paranormalne z udziałem niebańskich istot, to stanowczo nie polecam tej książki fanom Upadłych i Szeptem – poza anielską tematyką nie ma w tych książkach niczego, co mogłabym postawić na równym poziomie. Niestety przed autorką jeszcze dużo pracy, by mogła stworzyć książkę na tyle poprawną, by się nią zainteresować – kontynuacji tej serii jednak nie zamierzam zgłębiać.
Szablon wykonany przez Jill